Cooltura

PRL24

On Air: Teraz gramy:

Maximus

„Trochę inny pogrzeb”

Sylwia Milan, Źródło: Daily Mail, Dodano: 20.05.2017

Dla tych, którzy bardzo kochają.

Russell Davison tak ubóstwiał żonę, że nie mógł się z nią rozstać nawet po śmierci. Przez 6 dni nieboszczka leżała z nim w sypialni w domu w Derby. Wdowiec określił ten czas jako „piękny i pocieszający”. Nie uważał za coś odpychającego. Nie odczuwał strachu. Nie chciał oddać ukochanej w ręce pracowników zakładu pogrzebowego. Wszystko robił przy niej sam. Umył i ubrał. Chciał, by została z nim w domu tak długo, jak to możliwe. Do kostnicy nigdy nie trafiła. Przewieziono ja prosto do krematorium. 

Wendy chciała umrzeć w domu i tak też się stało. Odeszła w ramionach męża, synów i psa Elvisa, który czuwał non stop. Nie cierpiała, była pod wpływem środków. Mąż i dzieci nie byli jedynymi, którzy jej towarzyszyli. Rodzina i przyjaciele siedzieli ze zmarłą całe dnie rozmawiając, paląc świece i kadzidła.

Chorowała na raka szyjki macicy, wykrytego niedługo po jej 40. urodzinach w 2006 roku. Trzy lata temu zapad wyrok. Lekarze dali Wendy pół roku życia. Wówczas para postanowiła wykorzystać ten czas maksymalnie. Kupili przyczepę kempingową i podróżowali po Europie. Wycieczka trwała dłużej, niż zakładano. W nietypowych warunkach, w obliczu miłości i radości życia, nawet śmierć postanowiła odpuścić i przyszła ze sporym opóźnieniem tj. 2,5 roku później, niż przewiduje medycyna. Państwo Davison zostali zmuszeni do powrotu do domu dopiero we wrześniu zeszłego roku, kiedy pojawił się ból nie do zniesienia i potrzebna była stała pomoc lekarska. Gdy w szpitalu niewiele dało się już zrobić, postanowiono zabrać ją do domu. Wendy przestała jeść 10 kwietnia. Pięć dni później nie przyjmowała już płynów. Cały czas na środkach uspokajających i przeciwbólowych, chwilami odzyskiwała świadomość. Wtedy mówiła najbliższym, że ich kocha i miała okazję usłyszeć to samo. Małżeństwo prowadziło wspólnie firmę nieruchomości. W ostatnich dniach życia i kilka po śmierci pani Davison, czuwali także dwaj synowie męża z poprzedniego małżeństwa.

„ Filmy pokazują nam śmierć w sposób przerażający, a same zwłoki jako coś odrażającego. Nieprawda. Zapewniam wszystkich, że jest inaczej i mam pełne prawo tak mówić. Wyglądała pięknie, naturalnie za życia i po śmierci. Cudowny wyraz twarzy, odwaga i klasa w obliczu końca tak duża, że nie sądziłem nawet, że taka istnieje” – mówi 50-latek. „Zamówiliśmy mszę za spokój jej duszy, zaraz po tym, jak od nas odeszła. Mam złamane serce. Nie wiem, czy kiedykolwiek się zagoi. Nie wiem nawet, czy tego chcę. Wprawdzie płaczę mniej niż przedtem, ale stale. Życzę mojej żonie dobrej podróży do następnego życia. Nigdy jej nie zapomnimy. Pokazała nam jak żyć i umrzeć z wdziękiem, honorem, miłością. Ubóstwiamy ją” – dodaje.

Pan Davison zachęca innych do przeżywania żałoby w podobny sposób i opiekowania się zmarłym do samego końca przez rodzinę. Dodatkowo żona nie była złożona do grobu w trumnie, lecz w czymś, co rodzina określiła jako kokon, najprawdopodobniej mając na myśli prześcieradło. Zdaniem najbliższych nieboszczki, to bardzo pomaga w oswojeniu się z bólem, pozwala znacząco obniżyć koszty pochówku i przeprowadzić go w sposób jak najbardziej naturalny i mniej stresujący. Wendy o wszystkim wiedziała i to był również jej pomysł. Rozmawiali o tym za jej życia. Nie ma prawnego obowiązku przetrzymywania ciała w kostnicy. Nie ma też obowiązku wkładania zwłok do trumny. Jeśli czyjąś wolą jest zostać owiniętym w piękny materiał i zostać położonym we własnym łóżku, to można.

„Niczego ze zwłokami nie robiliśmy, aby je lepiej zakonserwować. Po 6 dniach zabraliśmy je do krematorium naszym samochodem, wcześniej informując o tym policję. Byli tak zaskoczeni, że nie wiedzieli, co odpowiedzieć. Na wszelki wypadek na recepcji powiedziano, że wpisują to do rejestru, jakby co..., czyli kontrola drogowa” – wspomina Russell.

Na Facebooku ludzie zaczęli pytać rodzinę o szczegóły, wtedy spekulacje uciął Davison zamieszczając następujący wpis: „Pytacie, czy zaczęło brzydko pachnąć, a sam trup cieknąć? Nic w tym rodzaju przez pierwsze 5 dni. Oczywiście zatrzymanie procesów życiowych spowodowało rozluźnienie mięśni i powolną zmianę kształtu. Podkreślam, że nie jest to wyłącznie moja opinia, ale wszystkich przebywających z nią wtedy w domu. Uważam, że to lepsze, aniżeli oddawanie najbliższej osoby w ręce obcych ludzi. Takie podejście pozwoliło nam oswoić się z odejściem i wydłużyć wspólny czas do maksimum. Nie wyobrażam sobie, żeby w kilka godzin po jej śmierci ktoś zabrał ją do plastikowego worka i wywiózł gdzieś. Dla mnie brzmi makabrycznie”.

Czy to, co zrobił Russell Davison jest legalne?

Kiedy człowiek umiera, potrzebne jest wystawienie aktu zgonu. Samo odnotowanie w urzędzie musi odbyć się w ciągu 5 dni od daty śmierci. Kiedy zgon nastąpił w niewyjaśnionych okolicznościach, lekarz najczęściej powiadamia prokuratora. Następnie powinien odbyć się pochówek. Z udziałem firmy pogrzebowej lub bez. To oni zabierają zwłoki do kostnicy, gdzie pozostaną do momentu pogrzebu. Brytyjskie prawo nie nakazuje trzymywania nieboszczyka w kostnicy czy w trumnie.

Dodaj komentarz

Wybrane oferty

Jak słuchać radia PRL?

Radio
Przełącz się na cyfrowy system DAB. Po uruchomieniu radia poszukaj nas pod nazwą Polish Radio London, bądź na kanale 11B.

W domu
Jeśli masz platformę N podłączoną do internetu to też możesz słuchać radia PRL. Szukaj nas w stacjach regionalnych.

Internet
Ciesz się najlepszą muzyką na Wyspach Brytyjskich. Kliknij przycisk LISTEN LIVE i słuchaj radia w kilku jakościach.

W telefonie
Ściągnij darmową appkę na twojego smartphon’a i słuchaj nas gdziekolwiek jesteś. Appkę możesz ściągnąć tutaj:

App Store Google Play Windows Store

Napisz do nas!