Cooltura

PRL24

On Air: Teraz gramy:

Maximus

Corbyn, musisz!

Fot. Sean Gallup/Getty Images

Radosław Zapałowski, Dodano: 16.05.2017

Wśród brytyjskiej lewicy panuje powszechny brak wiary w zwycięstwo i polityczna apatia. Być może jedyną szansą na pokonanie torysów jest radykalny program i ostry zwrot na lewo. Zwłaszcza, że Jeremy Corbyn nie ma nic do stracenia, a inne opcje się kończą.

Przez chwilę było pięknie. To, co działo się w sierpniu 2015 roku było bez precedensu. W jeden dzień do Partii Pracy zapisało się 170 tys. osób. Jeremy Corbyn, który nagle wyskoczył z politycznego niebytu dał nadzieję wszystkim brytyjskim „lewakom”, dla których Labour po rządach Blaira i Browna stała się partią centrową czy wręcz prawicową. Szeregowy, wieloletni poseł z dalszych ław poselskich rozbudził entuzjazm. Zelektryzował skostniałą partię i tchnął w nią nowe życie. Walcząc o przywództwo w Labour ten polityczny senior wyzwalał autentyczny entuzjazm partyjnych mas, absorbował energię działaczy, pobudzał politycznie i wyzwalał w ludziach nadzieję. Doświadczenie spotkania z Corbynem miało niemal religijny wymiar. Tamtego lata działa się bardzo rzadka rzecz. Na Wyspach w ramach establishmentowej partii narodził się oddolny, spontaniczny i prawdziwy ruch polityczny. Corbyn ujmował swoją szczerością, pryncypiami, niechęcią do drogich, idealnie skrojonych garniturów i do idealnie skrojonych pod centrowego wyborcę poglądów. Corbyn był dla wielu działaczy i sympatyków Partii Pracy nadzieją na zerwanie z liberalizmem lewicy, symbolem odrzucenia partii okrągłych zdań, konserwatywnie zdefiniowanego zdrowego rozsądku, pozycjonowania się w centrum za cenę rezygnacji z własnych przekonań. Po teflonowym Blairze i nijakim Milibandzie był jak powiew świeżego powietrza. Nie wyglądał, nie mówił i nie zachowywał się jak zawodowy polityk. Jeździł na rowerze, nosił brodę, nie przywiązywał wagi do koszul, krawata ani do PR. Był szczery i prawdziwy. W przeciągu trzech miesięcy Jeremy Corbyn z polityka znajdującego się na partyjnych tyłach i orbitującego na obrzeżach politycznego mainstreamu stał się politycznym liderem największej brytyjskiej partii opozycyjnej. Z ekscentrycznego outsidera tolerowanego na marginesach Partii Pracy zmienił się w jej przywódcę. I zaczęły się schody.

Inna polityka nie jest możliwa

Miesiąc miodowy Corbyna trwał krótko. W partii nastąpił nieformalny rozłam, a u konserwatystów strzelały korki szampana. Nowy lider Partii Pracy jest bowiem spełnieniem prawicowego marzenia o radykalnym socjaliście, którego bez pardonu można atakować i którego idee nigdy nie będą zaakceptowane przez centrowych wyborców. Radykał, którym straszy się tzw. middle England – brytyjską klasę średnią i średnią niższą mieszkającą poza wielkimi aglomeracjami miejskimi – tę symboliczną grupę trzymającą w rękach klucz do wyborczego sukcesu na Wyspach. Ostatnie półtora roku pokazało jednak, że to wcale nie „radykalizm” Corbyna jest jego politycznym problemem. Paradoks polega na tym, że jego zalety są jednocześnie wadami. Brak przywiązywania wagi do prezencji nie spotyka się z entuzjazmem. Można i należy nad tym ubolewać, ale dla wielu wyborców wygląd polityka ma znaczenie. A Corbyn nie wygląda jak potencjalny premier, raczej jak nauczyciel. Pryncypia, którymi kieruje się lider Partii Pracy nie pozwalają Labour na elastyczną politykę i zagrania taktyczne. Tzw. brudne wojny podjazdowe z przeciwnikami, które choć niby brzydzą wyborców, to jednak działają. Niechęć do mediów głównego nurtu uniemożliwia dotarcie do szerszych grup wyborczych. Corbyn zamyka się w swoim wąskim bąbelku informacyjnym. Stawiając na komunikację w mediach społecznościowych trafia swoim przekazem do zwolenników, a więc już przekonanych. Brak doświadczenia jest zaletą dla zwolenników, którzy nie chcieli mieć za nowego lidera kogoś z bagażem blairyzmu – to potężna wada w codziennej pracy lidera opozycji. Bo Corbyn często wydaje się zagubiony. Na zmieniającą się sytuację polityczną reaguje z opóźnieniem albo źle. Nie potrafi wykorzystywać błędów oraz potknięć torysów, ani punktować rządzących w cotygodniowych potyczkach w Izbie Gmin. Corbynowi nie udało się zdyskontować politycznie referendum w sprawie Brexitu, chaosu, który trwał w Partii Konserwatywnej po dymisji Camerona, ani dzisiejszej fatalnej polityki europejskiej 10 Downing Street. Wszystko to skutkuje tragicznymi sondażami. W nadchodzących przedterminowych wyborach Labour czeka historyczna porażka. W partii, co zrozumiałe, panuje defetyzm i apatia. A to problem również dla nas, bo wysokie zwycięstwo Torysów oznacza twardy Brexit i niepewność co do naszego statusu na Wyspach. Nie wspominając nawet o drastycznych cięciach, fatalnej kondycji brytyjskiej gospodarki i katastrofie w brytyjskiej służbie zdrowia, do której prowadzą nieodpowiedzialne rządy Theresy May.

Czas na rewolucję wizerunkową

Dawno nie było w Wielkiej Brytanii potrzeby silnej i sprawnej opozycji. I jednocześnie tak fatalnej – pozbawionej nie tylko szans na przejęcie władzy, ale nie posiadającej nawet politycznego pazura, który rządzącym by choć trochę przeszkadzał. Rząd Theresy May sieje spustoszenie zarówno w polityce wewnętrznej jak zewnętrznej. Bezkarnie i bez obaw. Każde spotkania i rozmowy z liderami europejskimi obnażają ignorancję i niekompetencję gabinetu May. Dyplomatom puszczają nerwy. Kiedy szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker mówi, że „May znajduje się w innej galaktyce” to oznacza, że jest poważny problem i napięcie między Brukselą i Londynem. Po raz kolejny obnaża to jej brak jasnej wizji, strategii i znajomości prawa międzynarodowego. W kwestii negocjacji Brexitu rząd znajduje się w politycznym chaosie i żyje złudzeniami. Jeśli w prywatnych rozmowach z europejskimi oficjelami May powtarza te same formułki, co publicznie, a tak twierdzi Juncker – to znaczy, że bzdury, które wypowiada szefowa rządu nie są tylko skierowane do wyborców torysów, a 10 Downing Street faktycznie przebywa w jakiejś równoległej rzeczywistości. Daje to polityczną amunicję Partii Pracy. Podobnie jak sytuacja wewnętrzna Wielkiej Brytanii. Obniżanie standardu życia, śmieciowa praca, śmieciowe zarobki, coraz gorsza jakość usług publicznych i dramatyczna sytuacja w służbie zdrowia. Corbyn próbuje zwrócić uwagę opinii publicznej na te kwestie, ale jak dotąd bez sukcesów. Polityka dla mas to jednak nie programy, agendy i idee, ale wybory osobowości. Bo gdyby tak było już Ed Miliband wygrałby z Davidem Cameronem. Program Labour cieszy się w końcu większym społecznym poparciem niż propozycje Partii Konserwatywnej. Miliband przegrał jednak plebiscyt na osobowość. I na tym polu nowy lider Labour też wypada źle. Bo nie wygląda przekonywująco w rolach, w które próbuje się wcielać. Odgrywanie przyszłego premiera nie przyniosło rezultatów. Podobnie jak próba kreowania się na poważnego polityka. Corbynowi zostaje jedynie opcja, żeby być sobą. Tym kim był na początku swojej kariery w głównym nurcie, a co porzucił, żeby nie drażnić partyjnych centrystów i większość wyborców. Radykalnym politykiem obiecującym radykalne zmiany. Być znowu brytyjską wersją Bernie Sandersa i Tsiprasa. Zwłaszcza, że dziś wyborcy lubią indywidualności, autentyczność i bezpośredniość. Osobowości. Od Trumpa, po Trudeau. A na brytyjskim podwórku charakterystycznych polityków – Kena Livingstone’a, Borisa Johnsona, Nigela Farage’a czy Alexa Salmonda. Działaczy, którzy wydawali się być, byli, lub udawali, że są zabawni, niepospolici, kolorowi, łamiący schematy i polityczne konwenanse. Corbyn nie ma doświadczenia ani prezencji. Nie budzi ciepłych, pozytywnych uczuć i nie wygląda jak poważny lider ani mąż stanu. Ale na pewno jest politykiem nietuzinkowym. To jego siła. I ostatnia deska ratunku. Dla nas wszystkich.

Dodaj komentarz

Wybrane oferty

Jak słuchać radia PRL?

Radio
Przełącz się na cyfrowy system DAB. Po uruchomieniu radia poszukaj nas pod nazwą Polish Radio London, bądź na kanale 11B.

W domu
Jeśli masz platformę N podłączoną do internetu to też możesz słuchać radia PRL. Szukaj nas w stacjach regionalnych.

Internet
Ciesz się najlepszą muzyką na Wyspach Brytyjskich. Kliknij przycisk LISTEN LIVE i słuchaj radia w kilku jakościach.

W telefonie
Ściągnij darmową appkę na twojego smartphon’a i słuchaj nas gdziekolwiek jesteś. Appkę możesz ściągnąć tutaj:

App Store Google Play Windows Store

Napisz do nas!