Cooltura

PRL24

On Air: Teraz gramy:

Maximus

Migranci wyklęci

Fot. John Gomez / Shutterstock, Inc.

Radosław Zapałowski, Dodano: 28.02.2017

Ruch 1DWU chce dać demonizowanym imigrantom w Wielkiej Brytanii głos, włączyć się do debaty publicznej i walczyć z narastającą na Wyspach ksenofobią. Na zmianę postaw Brytyjczyków może być jednak za późno.

W ostatnich latach na Wyspach imigracja to był gorący polityczny temat. Na szczytach władzy i w pubach. W mediach i w zaciszu domowym. W przestrzeni publicznej i prywatnej. Na łamach prasy i w miejscach pracy. O imigrantach, naszej roli w brytyjskim społeczeństwie, miejscu w lokalnych społecznościach, integracji bądź jej braku, ekonomicznej dewastacji lub prosperity, związanych z nami napięciami w służbie zdrowia oraz na rynku nieruchomości dyskutowali wszyscy. Wszyscy, oprócz samych zainteresowanych. Imigranci mieszkający w Zjednoczonym Królestwie z debaty publicznej o nich samych zostali wykluczeni. Na własne życzenie. Brakowało bowiem nie tylko determinacji, chęci i sił do aktywizmu oraz politycznego działania, ale także organizacji lub ruchu, które wyartykułowałyby zbiorowy głos migrantów. Brakowało silnych głosów, które przeciwstawiłyby się medialnej narracji, społecznej niechęci i partyjnemu cynizmowi, które dyskusję o skutkach migracji napędzały i coraz bardziej dewastowały przestrzeń publiczną, budując podwaliny pod otwartą ksenofobię oraz jawny rasizm.

Kartą antyimigracyjną grał David Cameron. Z miękką ksenofobią flirtował Gordon Brown, który obiecywał „brytyjskie miejsca pracy dla Brytyjczyków”, na imigrantach zbudował swoją karierę Nigel Farage, a Theresa May, jeszcze jako ministra spraw wewnętrznych, definiowała swoją polityczną postawę, autorytet i reputację poprzez próbę kontroli granic. Tabloidy prześcigały się w antyimigracyjnym wrzasku i produkowaniu fałszywych historii. Liberałowie oraz lewica z upływem czasu coraz bardziej przesuwali się w swojej retoryce w kierunku prawicowej narracji, zgadzając się z powszechnym stwierdzeniem, „że imigracja jest problemem”. Samych zainteresowanych nikt nie bronił. Debata toczyła się na nasz temat, ale nie z nami. Ruch 1DWU – One Day Without Us chce to zmienić.

Niech nas zobaczą

Kiedy rzesze Brytyjczyków wyszły na ulice, żeby zaprotestować przeciwko wizycie Donalda Trumpa w Wielkiej Brytanii 1DWU zorganizował akcję sprzeciwu wobec ksenofobii. Migranci na Wyspach byli zachęcani do solidarności i pokazania się społeczeństwu. Wielkiego sukcesu nie było, ale to dopiero pierwszy krok do budowania nowej formy podmiotowości politycznej jako odpowiedzi na reakcjonizm prawicowy i brak alternatywy dla niego po liberalnej i lewicowej stronie brytyjskiej sceny politycznej. A wbrew pozorom w imigrantach drzemie potężna, polityczna moc. Imigranci nie tylko mają często większe kompetencje od tubylców, są lepiej wykształceni, bardziej zdeterminowani, mobilni, otwarci i kreatywni, ale w wyniku zmieniającej się struktury społeczno-gospodarczej mają coraz większe znaczenie dla funkcjonowania współczesnych społeczeństw. Imigranci, głównie na Zachodzie, ale też coraz częściej również w innych krajach, stają się „niezastępowalni” dla ekonomii. Paradoksalnie jednak, to rosnące znaczenie nie przekłada się ciągle jeszcze na siłę polityczną ani kontrolę nad kapitałem. Jest wręcz odwrotnie.

Imigranci – niezbędni z ekonomicznego punktu widzenia – stali się politycznymi kozłami ofiarnymi gospodarczej zadyszki. W pewnych aspektach przypomina to nieco sytuację kobiet, które również stają się coraz bardziej ważne dla ekonomicznego dobrostanu, ale wciąż nie mogą uzyskać politycznej podmiotowości oraz znaczenia. I tak jak utrzymanie męskiej dominacji poprzez instrumenty władzy i symboliczną legitymizację przez odwołanie do języka konserwatywno-tradycjonalistycznego umożliwia utrzymanie podrzędnego statusu kobiet, a tym samym także ich ekonomiczną eksploatację, tak samo utrzymanie antyimigracyjnej narracji umożliwia ekonomiczną i polityczną eksploatację migrantów. Kobiety mają jednak za sobą organizacje feministyczne. Coraz częściej i skuteczniej się organizują. Marsz kobiet na Waszyngton czy Czarny Protest są tylko kilkoma znaczącymi przykładami, że można zaistnieć w przestrzeni publicznej i przeciwstawić się „zemście białych, wściekłych mężczyzn”, jak często trafnie opisuje się wyborców Trumpa czy brexitersów. Imigranci, podobnie jak kobiety, muszą zrozumieć swoje znaczenie w systemie reprodukcji i akumulacji kapitału, dostrzec, że mogą wykorzystywać strategię strajku, czyli odmowy udziału w akumulacji do osiągania nie tylko partykularnych celów, jak podwyżka płac, ale także do budowy nowego, progresywnego ładu społecznego, którego elementem będą nowe formy redystrybucji i kontroli kapitału. Do tego jednak jeszcze daleka droga.

Liczby, które nudzą

Główny problem, oprócz trudności organizacyjnych, językowych kompetencji i politycznej samoświadomości w tworzeniu jakiegoś imigracyjnego ruchu, który reprezentowałby całą rzeszę obcokrajowców mieszkających na Wyspach polega na braku jedności. Imigracyjnej atomizacji oraz egoizmie. Wciąż nie potrafimy i nie chcemy patrzeć na siebie jako na podmiot zbiorowy. Mniejszości etniczne trzymają się swoich rodaków, swoich organizacji i walczą mniej lub bardziej skutecznie o swoje interesy. Hamuje nas to, z czym powinniśmy walczyć – ksenofobia, niechęć do innego i podziały klasowe.

Wschodni Europejczycy nie pójdą na wiec poparcia dla muzułmanów. Sowicie opłacani niemieccy bankierzy nie będą pikietowali w obronie praw pracowniczych rumuńskich pracowników fabryki gdzieś na północy Anglii. Czescy kierowcy tirów nie mają czasu ani chęci żeby protestować razem z pracownikami londyńskiego metra. Większość z nas skupia się na sobie, własnej karierze i dobrobycie, ignorując problemy innych. A przecież mamy wszystkie instrumenty, podobnie jak przed stu laty klasa robotnicza, by wykorzystać swą rosnącą siłę, która wyraża się nie tylko w liczbach, ale i w zmieniającej pozycji w strukturze społeczno-gospodarczej do wyartykułowania nie tylko własnego głosu sprzeciwu wobec dyskryminacji oraz rosnącej fali ksenofobii, ale również zainicjowania nowej, progresywnej polityki, która będzie alternatywą zarówno dla status quo, jak i prawicowej reakcji. Bo błąd, który również popełnia 1DWU; polega na tym, że organizacje imigracyjne nie są proaktywne ani polityczne. Nie wychylają się poza ramy uzasadniania swojej roli w strukturze społeczno-ekonomicznej Wielkiej Brytanii.

Produkujemy liczby, które mają pokazać jak bardzo przyczyniamy się do wzrostu gospodarczego, jak ważni jesteśmy dla brytyjskiej służby zdrowia, jak dużo wpłacamy do budżetu i jak mało pobieramy zasiłków. Te liczby jednak nudzą. I przegrywają w zderzeniu z emocjonalnymi argumentami. Nigel Farage trafnie punktował tę retorykę mówiąc, że „czynnik społeczny jest ważniejszy od gospodarki”. Bo kiedy młodzi Brytyjczycy nie mogą znaleźć pracy, co z tego, że w miejscach gdzie migracja jest na niskim poziomie, to jednak tradycyjnie lewicowy, emocjonalny przekaz trafia na podatny grunt.

Żeby przełamać ten klincz musimy nie tylko się zorganizować i zjednoczyć. Nie wystarczą pikiety ani protesty. Nacechowany emocjonalnie kontr przekaz, który pokaże nasze historie w ludzkim wymiarze, na czym chce skupić się 1DWU, to za mało. Emigranci muszą włączyć się do brytyjskiej polityki. Na poważnie i z determinacją. Jako odrębny głos w dyskusji o bieżących problemach kraju. Uczestniczyć w debatach na temat mieszkalnictwa, jakości pracy, służby publicznej. Z defensywy przejść do ofensywy. W bitwie o naszą przyszłość i przyszłość postbrexitowej Wielkiej Brytanii imigracyjna partyzantka polityczna jest niezwykle potrzebna.

Dodaj komentarz

Ogłoszenia

Wybrane oferty

Jak słuchać radia PRL?

Radio
Przełącz się na cyfrowy system DAB. Po uruchomieniu radia poszukaj nas pod nazwą Polish Radio London, bądź na kanale 11B.

W domu
Jeśli masz platformę N podłączoną do internetu to też możesz słuchać radia PRL. Szukaj nas w stacjach regionalnych.

Internet
Ciesz się najlepszą muzyką na Wyspach Brytyjskich. Kliknij przycisk LISTEN LIVE i słuchaj radia w kilku jakościach.

W telefonie
Ściągnij darmową appkę na twojego smartphon’a i słuchaj nas gdziekolwiek jesteś. Appkę możesz ściągnąć tutaj:

App Store Google Play Windows Store

Napisz do nas!